* * *
Kevin czekał na telefon od Dan'a. Dan miał zadzwonić do 15. Jeżeli wyrazi zgodę Kevin szykuje się i o 16 jedzie po Dan'a. 16:30 Kevin jest pod domem Dan'a i jadą po osobę X i czekają w samochodzie pod domem Ravenwood'ów. Cały plan był idealnie zaplanowany co do minuty. Każdy ruch ,każda minuta. Nic nie mogło zawodzić. W końcu zadzwonił telefon. Kevin spojrzał na godzinę. 14:30. Odebrał telefon.
- Hallo.
- Cześć Kevin. Rozumiem twój plan zgodził bym się ,ale ...
- Ale co? Dan słuchaj. Muszę mieć pewną odpowiedź o 15. Koniecznie. - mówił nerwowo Kevin. Dan przez chwilę nie odpowiadał.
- Spakuj swoje manaty i z osobą X przyjedź do mnie do domu.
- Nie mogę. - odpowiedział prędko.
- Nawet nie wiesz ,a zresztą. Kto to osoba X?
- Nie ważne. Osoba X czeka. I nie mogę jej zabrać. My mamy po nią pojechać. Osoba X ułożyła plan.
- A jeżeli plan zawiedzie? - zapytał zaniepokojony Dan.
- Osoba X nie jest zadowolona. - powiedział całkiem poważnie Kevin. - Nie mogę dłużej czekać. Ile jeszcze możesz się zastanawiać?
- Spokojnie. Ok ,ale zróbmy to trochę inaczej.
- Nie możemy. Nie rozumiesz. - Kevin wybuchł złością.
- Nie mogę wchodzić w coś w co nie jestem pewny. Nie rozumiesz. Nie wchodzę tam gdzie nie wiem jak wyjść. - Dan też bronił swojego i ciągle się targował. Kevin już wiedział ,że musi mu ustąpić. Wie ,że musi go tam zabrać go do domu za wszelką cenę. Za cenę nawet zmiany planu.
- Więc dobrze. Jaki masz plan?
- Przyjedź po mnie o 18. Będę na tarasie w barze YVY. Sprzęt wcześniej zabierzesz z mojego domu. Będzie w piwnicy. Klucze będą pod wycieraczką. W domu nikogo nie będzie do 20. Musisz go sam zabrać ,nie mogę się szlajać po mieście z takim sprzętem. Później pojedziemy do domu Ravenwoodów...
- A osoba X. - przerwał Dan'owi Kevin.
- Ja wysiądę z wozu z sprzętem. Rozejrzę się ogrodzie i będę działał. Ty pojedziesz po osobę X. Razem z osobą przyjedziesz o 19. Ja wtedy będę już w domu. Wynagrodzenie prześlesz mi na następny dzień.
- Wszystko brzmi ok ,ale nie jestem pewien czy na następny dzień mogę wręczyć Ci wynagrodzenie.
- Czemu? - zapytał dość zdziwiony Dan.
- Wolałbym od razu. Tak dla pewności. Zanim jeszcze z osobą X wejdziemy do domu.
- Więc ... Nie jedź po mnie. o 20 przyjedź odrazu z osobą X. Nie bierz sprzętu ,ani mnie. Nic. Ja przyjadę własnym autem. Wynagrodzenie dasz mi przez okno samochodu. Ok?
- Ok. Więc o 20. - wtedy się Kevin rozłączył. Przemyślał jeszcze całą sytuację. Był zdenerwowany ponieważ nie taki był plan. Dan musiał wejść do domu. A teraz wyszło na to ,że on tam nie wejdzie. Plan zawiódł. I co teraz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz