22 marca 2013

Rozdział VIII "Stare więzy"

Zapowiedziana pogoda zmieniła się z pięknej ,spokojnej na smutną i mokrą. Jesień. Nadchodziła smutna jesień ,która dla wielu była natchnieniem ,a dla niektórych czasem wegetowania ,który trzeba

11 marca 2013

Rozdział VII "Stare znajomości"

Czuć było ostatnie dni lata. Ostatnie ciepłe powietrze ,ostatnie temperatury dochodzące 20 stopni. Koniec lata. Za oknem każdego domu w Green Clouds świeciło słońce. Każdy ze swoją rodzinką wybierał się na spacer. Sobota to idealny dzień na odpoczynek. Urocza pogodynka w telewizji mówiła ,że już w tą niedzielę ma byś spadek temperatury i zacznie padać deszcz. Nikt nie martwił się pogodą. Wszyscy podziwiali piękno pogodynki. Ładna buzia na ekranie i cała wioska Green Clouds jest zadowolona. Wystarczy nie mieć piegów ,ładną cerę i być szczupłą ,ale nie za chudą. Idealna kobieta dla mieszkańców tej wioski.

* * *


- Dzień dobry. Przepraszam czy może Lily jest w domu? - stał w drzwiach sąsiadów Dan. - Muszę z nią prędko porozmawiać. 
- Ależ oczywiście ,że jest w domu. Pomagała mi piec ciasto. Zawołać ja na dwór czy wejdziesz do środka? - odpowiedziała bardzo pozytywnie mama Lily.
- Jest ładna pogoda trzeba z niej korzystać. - Dan odwzajemnił uśmiech.
- Wejdź już do ogrodu do altanki. Ja już idę powiedzieć Lily ,że będziesz tam na nią czekać. - i zamknęła drzwi. Dan wszedł do ogrodu i usiadł w altance na ławce. Chwilę poobserwował okna kuchni. Widać było Lily ,która myje ręce. Później na tacy położyła dwie szklanki i wlała soku pomarańczowego. Po kilku minutach Lily wychodziła do ogrodu tylnymi drzwiami domu. Podeszła do niego ,położyła tace z napojem na stoliku w altance i spojrzała do niego.
- Dan... już dawno Cie nie widziałam. Całe lato mnie omijałeś.
- Odpuść sobie ,wiesz że nie chciałem ,aby tak wyszło.
- Odpusty to ty masz w kościele. Ja naprawdę myślałam ,że pomiędzy nami coś było. - usiadła zawiedziona Lily.
- Może porozmawiamy "o nas" kiedy indziej. Teraz mam inną sprawę. - Lily spojrzała na niego nie chętnie ,chwile popatrzyła w jego brązowe oczy. Chciała coś powiedzieć ,ale zamilkła ,oczami machnęła ta znak ,żeby mówił dalej.
- Więc chodzi mi tu o dom Ravenwood'ów. Wiesz coś na ten temat?
- Oprócz tego ,że zginął tam Gary z naszej klasy i ,że Kevin cały czas tam wenszy to nic więcej.
- Rozmawiałaś o tym z Kevinem? - zapytał zaskoczony odpowiedzią Lily ,Dan. No to Lily odparła ciężko wzdychając.
- Nie jest rozmowny. Szczególnie ,jeżeli zaczynasz o tym domu mówić. Sądzę ,że jeżeli wiedziałabym więcej o tym domu i miałabym dla niego zaoferować jakieś informacje to on chętniej by ze mną rozmawiał. A co co chodzi?
- Bo widzisz. On chce mnie zaciągnąć za wszelką cenę do tego domu. Ja jednak nie daje się tak łatwo. Ostatnio mieliśmy iść do domu. Wymyśliłem ,że jestem chory i zostałem w domu. Po dłuższej negocjacji zawsze mogę się z nim dogadać. Czyli coś ode mnie chce. Sądziłem ,że będziesz coś wiedziała. W końcu chodziłaś z nim.
- To było dawno i żałuję tego. Nie zdawałam sobie sprawy ,że to totalny idiota i prostak. Myliłam się. Przepraszam Dan ,że wtedy zraniłam Ciebie. Nie chciałam ,aby to ta wyszło. Gdybym nie miała wtedy klapek na oczach ,widziałabym ,że ty jesteś dla mnie ,a nie Kevin. Naprawdę przepraszam. - mówiła powoli Lily ze łzami w oczach. Na to Dan złapał jej ręce.
- Stało się. Zapomniałem. - powiedział oschle Dan.
- Uważaj Dan na siebie. Nie wiem co planuje Kevin ,ale to na pewno nie nic dobrego. 

1 marca 2013

Rozdział VI "A kiedy plan zawodzi?"

W tym mieście nic nie możemy się spodziewać. Każdy ma jakąś tajemnicę. Nikt nie jest idealny i kryje coś w swoim życiu. Niektórzy więcej ukrywają niektórzy mniej. Nikt nie jest czysty. Wszyscy kłamią. Wszyscy ,ale po co jeżeli zdają sobie sprawę z tego co robią i jakie mogą z tego powstać konsekwencje. Tego nie wiemy każdy ma swój powód. Dlatego jeżeli raz skłamiemy ,kłamać będziemy zawsze. To nieuniknione.

* * *

Kevin czekał na telefon od Dan'a. Dan miał zadzwonić do 15. Jeżeli wyrazi zgodę Kevin szykuje się i o 16 jedzie po Dan'a. 16:30 Kevin jest pod domem Dan'a i jadą po osobę X i czekają w samochodzie pod domem Ravenwood'ów. Cały plan był idealnie zaplanowany co do minuty. Każdy ruch ,każda minuta. Nic nie mogło zawodzić. W końcu zadzwonił telefon. Kevin spojrzał na godzinę. 14:30. Odebrał telefon.
- Hallo.
- Cześć Kevin. Rozumiem twój plan zgodził bym się ,ale ...
- Ale co? Dan słuchaj. Muszę mieć pewną odpowiedź o 15. Koniecznie. - mówił nerwowo Kevin. Dan przez chwilę nie odpowiadał.
- Spakuj swoje manaty i z osobą X przyjedź do mnie do domu.
- Nie mogę. - odpowiedział prędko.
- Nawet nie wiesz ,a zresztą. Kto to osoba X?
- Nie ważne. Osoba X czeka. I nie mogę jej zabrać. My mamy po nią pojechać. Osoba X ułożyła plan.
- A jeżeli plan zawiedzie? - zapytał zaniepokojony Dan.
- Osoba X nie jest zadowolona. - powiedział całkiem poważnie Kevin. - Nie mogę dłużej czekać. Ile jeszcze możesz się zastanawiać?
- Spokojnie. Ok ,ale zróbmy to trochę inaczej.
- Nie możemy. Nie rozumiesz. - Kevin wybuchł złością.
- Nie mogę wchodzić w coś w co nie jestem pewny. Nie rozumiesz. Nie wchodzę tam gdzie nie wiem jak wyjść. - Dan też bronił swojego i ciągle się targował. Kevin już wiedział ,że musi mu ustąpić. Wie ,że musi go tam zabrać go do domu za wszelką cenę. Za cenę nawet zmiany planu.
- Więc dobrze. Jaki masz plan?
- Przyjedź po mnie o 18. Będę na tarasie w barze YVY. Sprzęt wcześniej zabierzesz z mojego domu. Będzie w piwnicy. Klucze będą pod wycieraczką. W domu nikogo nie będzie do 20. Musisz go sam zabrać ,nie mogę się szlajać po mieście z takim sprzętem. Później pojedziemy do domu Ravenwoodów...
- A osoba X. - przerwał Dan'owi Kevin.
- Ja wysiądę z wozu z sprzętem. Rozejrzę się ogrodzie i będę działał. Ty pojedziesz po osobę X. Razem z osobą przyjedziesz o 19. Ja wtedy będę już w domu. Wynagrodzenie prześlesz mi na następny dzień.
- Wszystko brzmi ok ,ale nie jestem pewien czy na następny dzień mogę wręczyć Ci wynagrodzenie.
- Czemu? - zapytał dość zdziwiony Dan.
- Wolałbym od razu. Tak dla pewności. Zanim jeszcze z osobą X wejdziemy do domu.
- Więc ... Nie jedź po mnie. o 20 przyjedź odrazu z osobą X. Nie bierz sprzętu ,ani mnie. Nic. Ja przyjadę własnym autem. Wynagrodzenie dasz mi przez okno samochodu. Ok?
- Ok. Więc o 20. - wtedy się Kevin rozłączył. Przemyślał jeszcze całą sytuację. Był zdenerwowany ponieważ nie taki był plan. Dan musiał wejść do domu. A teraz wyszło na to ,że on tam nie wejdzie. Plan zawiódł. I co teraz?