* * *
- Dzień dobry. Przepraszam czy może Lily jest w domu? - stał w drzwiach sąsiadów Dan. - Muszę z nią prędko porozmawiać.
- Ależ oczywiście ,że jest w domu. Pomagała mi piec ciasto. Zawołać ja na dwór czy wejdziesz do środka? - odpowiedziała bardzo pozytywnie mama Lily.
- Jest ładna pogoda trzeba z niej korzystać. - Dan odwzajemnił uśmiech.
- Jest ładna pogoda trzeba z niej korzystać. - Dan odwzajemnił uśmiech.
- Wejdź już do ogrodu do altanki. Ja już idę powiedzieć Lily ,że będziesz tam na nią czekać. - i zamknęła drzwi. Dan wszedł do ogrodu i usiadł w altance na ławce. Chwilę poobserwował okna kuchni. Widać było Lily ,która myje ręce. Później na tacy położyła dwie szklanki i wlała soku pomarańczowego. Po kilku minutach Lily wychodziła do ogrodu tylnymi drzwiami domu. Podeszła do niego ,położyła tace z napojem na stoliku w altance i spojrzała do niego.
- Dan... już dawno Cie nie widziałam. Całe lato mnie omijałeś.
- Odpuść sobie ,wiesz że nie chciałem ,aby tak wyszło.
- Odpusty to ty masz w kościele. Ja naprawdę myślałam ,że pomiędzy nami coś było. - usiadła zawiedziona Lily.
- Może porozmawiamy "o nas" kiedy indziej. Teraz mam inną sprawę. - Lily spojrzała na niego nie chętnie ,chwile popatrzyła w jego brązowe oczy. Chciała coś powiedzieć ,ale zamilkła ,oczami machnęła ta znak ,żeby mówił dalej.
- Więc chodzi mi tu o dom Ravenwood'ów. Wiesz coś na ten temat?
- Oprócz tego ,że zginął tam Gary z naszej klasy i ,że Kevin cały czas tam wenszy to nic więcej.
- Rozmawiałaś o tym z Kevinem? - zapytał zaskoczony odpowiedzią Lily ,Dan. No to Lily odparła ciężko wzdychając.
- Nie jest rozmowny. Szczególnie ,jeżeli zaczynasz o tym domu mówić. Sądzę ,że jeżeli wiedziałabym więcej o tym domu i miałabym dla niego zaoferować jakieś informacje to on chętniej by ze mną rozmawiał. A co co chodzi?
- Bo widzisz. On chce mnie zaciągnąć za wszelką cenę do tego domu. Ja jednak nie daje się tak łatwo. Ostatnio mieliśmy iść do domu. Wymyśliłem ,że jestem chory i zostałem w domu. Po dłuższej negocjacji zawsze mogę się z nim dogadać. Czyli coś ode mnie chce. Sądziłem ,że będziesz coś wiedziała. W końcu chodziłaś z nim.
- To było dawno i żałuję tego. Nie zdawałam sobie sprawy ,że to totalny idiota i prostak. Myliłam się. Przepraszam Dan ,że wtedy zraniłam Ciebie. Nie chciałam ,aby to ta wyszło. Gdybym nie miała wtedy klapek na oczach ,widziałabym ,że ty jesteś dla mnie ,a nie Kevin. Naprawdę przepraszam. - mówiła powoli Lily ze łzami w oczach. Na to Dan złapał jej ręce.
- Stało się. Zapomniałem. - powiedział oschle Dan.
- Uważaj Dan na siebie. Nie wiem co planuje Kevin ,ale to na pewno nie nic dobrego.
- Dan... już dawno Cie nie widziałam. Całe lato mnie omijałeś.
- Odpuść sobie ,wiesz że nie chciałem ,aby tak wyszło.
- Odpusty to ty masz w kościele. Ja naprawdę myślałam ,że pomiędzy nami coś było. - usiadła zawiedziona Lily.
- Może porozmawiamy "o nas" kiedy indziej. Teraz mam inną sprawę. - Lily spojrzała na niego nie chętnie ,chwile popatrzyła w jego brązowe oczy. Chciała coś powiedzieć ,ale zamilkła ,oczami machnęła ta znak ,żeby mówił dalej.
- Więc chodzi mi tu o dom Ravenwood'ów. Wiesz coś na ten temat?
- Oprócz tego ,że zginął tam Gary z naszej klasy i ,że Kevin cały czas tam wenszy to nic więcej.
- Rozmawiałaś o tym z Kevinem? - zapytał zaskoczony odpowiedzią Lily ,Dan. No to Lily odparła ciężko wzdychając.
- Nie jest rozmowny. Szczególnie ,jeżeli zaczynasz o tym domu mówić. Sądzę ,że jeżeli wiedziałabym więcej o tym domu i miałabym dla niego zaoferować jakieś informacje to on chętniej by ze mną rozmawiał. A co co chodzi?
- Bo widzisz. On chce mnie zaciągnąć za wszelką cenę do tego domu. Ja jednak nie daje się tak łatwo. Ostatnio mieliśmy iść do domu. Wymyśliłem ,że jestem chory i zostałem w domu. Po dłuższej negocjacji zawsze mogę się z nim dogadać. Czyli coś ode mnie chce. Sądziłem ,że będziesz coś wiedziała. W końcu chodziłaś z nim.
- To było dawno i żałuję tego. Nie zdawałam sobie sprawy ,że to totalny idiota i prostak. Myliłam się. Przepraszam Dan ,że wtedy zraniłam Ciebie. Nie chciałam ,aby to ta wyszło. Gdybym nie miała wtedy klapek na oczach ,widziałabym ,że ty jesteś dla mnie ,a nie Kevin. Naprawdę przepraszam. - mówiła powoli Lily ze łzami w oczach. Na to Dan złapał jej ręce.
- Stało się. Zapomniałem. - powiedział oschle Dan.
- Uważaj Dan na siebie. Nie wiem co planuje Kevin ,ale to na pewno nie nic dobrego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz