17 lutego 2013

Rozdział I "Laleczka"

W małej wiosce Green Clouds był stary dom. Bardzo stary. Kiedyś należał do rodziny Ravenwood. Co tu opowiadać. Bogaci ludzie zakładają miasteczko. Budują wielki dom i wyjeżdżają.

* * *


Pewna grupka chłopaków po kilku piwach chodziła po mieście bez żadnych pomysłów. Po zabawie "kto nasika najdalej" chłopaki postanowili zwiedzić najmniej dostępne miejsce w mieście czyli dom Ravenwood'ów. 
- No chłopaki. Nie bądźcie ciotami. Idziemy na willę. - uśmiechną się najbardziej napity Edward. 
- Żartujesz. Stawiam kolejne piwo ,że tam nie wejdziesz ,a żeby było ciekawiej dam jeszcze 20 dolców ,że nie wejdziesz tam jutro w nocy. A na dowód nagrasz to. - wyśmiewał Edwarda ,Kevin.
- Niech będzie ,ale nie pójdę tam sam. - powiedział prawie trzeźwo Edward. 
- Niech idzie z tobą Gary. - uśmiechną się pokazując perłowe ząbki Kevin.  
- Ok. Pójdę z Garym. - zacisnął pięść Edward i opuścił grupę i poszedł do domu.

* * *

Edward siedział na ławce w parku z Garym. Oboje obmyślali plan w jakim wejdą do domu Ravenwood'ów.                            
Ten dom był nie do zdobycia. Zapanowanie całej akcji była trudniejsze niż wejście do Białego Domu prezydenta. 
- To jak to zrobimy? Oknem? Wejdziemy oknem? - wypytywał zdenerwowany Gary. 
- Nie. Pójdziemy ogrodem jeżeli główna brama będzie zamknięta. Wejdziemy przez tylni taras. Wybijemy szybę i będzie git. - cały plan wydawał się taki błahy kiedy przedstawiał go Edward.
- No okej. Rozumiem. Więc jak? Idziemy już do tego domu? Zaraz zrobi się ciemno.
- Tak. Wstawaj. Idziemy. - powiedział dziarsko zabierając plecak z ławki i idą w stronę ulicy Marconni.
Przy bramie domu Ravenwood'ów chłopaki na chwile stanęli.
- Wyciągnij z mojego plecaka linę. - powiedział Edward. Gary wyciągnął linę i podał Edwardowi. Edward przywiązał linę do bramy.
- Co ty robisz?
- Wiążę supeł na linie ,po nim przejdziemy. - tłumaczył powoli Edward.
- A sprawdzałeś czy brama jest otwarta? - zapytał Gary.
- Nie. Pewnie w takim domu brama jest zamknięta nie pomyślałeś? - ale jednak Edward zwątpił w swoje słowa i pociągnął za klamkę. Brama się otworzyła.
- A nie mówiłem! Wchodzimy? - zapytał Gary.
- Tak. Wchodzimy. Masz latarkę?
- Jasne.
Chłopaki powoli zbliżyli się do głównych drzwi domu. Chłopaki spojrzeli po sobie. Gary z nie pewną miną nie ciał wchodzić frontem. Zresztą był pewien ,że główne drzwi są zamknięte.
- To ty poszperaj przy głównych drzwiach ,a ja zobaczę tyły. - wtedy Gary poszedł za dom. Edward tylko jęknął i położył na ziemi plecak wyjmując swoją latarkę i gaz pieprzowy tak na wypadek. Sikiera miała mu otworzyć drzwi. Szykował się parę minut. Przez jakiś czas czekał jeszcze na Garego.
- Widocznie on już wszedł. - Edward zamachnął się raz ,a porządnie. Już niemal rozwalił drzwi ,a one się same otworzyły.
- Gary? Gary! To ty otworzyłeś. - upuścił siekierę Edward zaglądając do wnętrza domu. Była niesamowita cisza. Edward zajrzał za drzwi. Było pusto. Wszedł do środka. nie zamykając za sobą drzwi. Wyciągnął z kieszeni latarkę. Latarka jednak nie chciała się włączyć i nie pomogła mu w oświetleniu wnętrza.
- Kurde no... - powiedział zażenowany. - Głupia latarka. - chwilę postał na środku głównego pomieszczenia.
- Gary? Gary? Jesteś tu? - podszedł do tarasu od którego miał wejść Gary. Drzwi było otwarte. Znaczy szkło ,w drzwiach było wybite. Torba Garego leżała na zewnątrz na tarasie. Jednakże słychać było kroki na schodach.
-Gary to ty? - chwila ciszy. - Gary? - nagle poczuł silne uderzenie w tył głowy.

* * *


Edward wstał rano w swoim łóżku. Zmęczony obudził się w niedzielne popołudnie. Na stoliku nocnym zobaczył karteczkę.
- Co to jest? - wziął kartkę ,rozwinął i przeczytał.


Nigdy więcej nie wchodź do domu. 
Laleczka. 


- Kto się podpisuje do licha laleczka?! Muszę zatelefonować do Garego.

1 komentarz: